sobota, 30 sierpnia 2014

Korzyści z pracy w domu i jak zyskać 40 godzin miesięcznie

Korzyści z pracy w domu i jak zyskać 40 godzin miesięcznie


Autor: Ewa Maria Szulc


Praca w domu różni się od pracy na etacie w miejscu oraz godzinach pracy określonych przez pracodawcę. Korzyści płynące z pracy w domu dotyczą nie tylko tych związanych z dodatkowym źródłem dochodu, ale zmienia się zasadniczo styl życia.


Bez względu na to, czy już pracujesz w domu, czy masz zamiar pracować w domu lub zmuszają cię do tego okoliczności życiowe, weź pod uwagę poniżej wymienione korzyści decydując się na wybór właściwej dla ciebie możliwości, czy to będzie kolejna praca na etacie czy praca w domu.

Korzyści finansowe to najczęstszy motywator związany z podejmowanymi decyzjami dotyczącymi pracy. Jednak zanim podejmiesz ostateczną decyzję miej na uwadze to, że jest coraz więcej osób, które świadomie rezygnują z wyższych zarobków na rzecz większej ilości czasu wolnego i zmiany stylu życia. Coraz bardziej jesteśmy świadomi tego, że praca dla naszego pracodawcy w nadmiernych nadgodzinach odbywa się kosztem naszego własnego rozwoju i pogarszających się stosunków rodzinnych. Ponieważ coraz mniej jest firm, które płacą za nadgodziny, po przeliczeniu całkowitych przepracowanych godzin vs. otrzymana pensja, często okazuje się, że rzeczywista stawka godzinowa za jaką pracujemy, jest dużo niższa niż nam się wydawało.

Praca w domu niesie ze sobą duże poczucie wolności, które jest nieprzeliczalne na pieniądze. Sam decydujesz w jakich godzinach pracujesz, ile i jaką pracę przyjmujesz, za jaką stawkę i jakiej ilości. W praktyce oznacza to, że jeśli masz piękny dzień, to możesz w południe wybrać się na długi spacer z psem i korzystać z uroków tego wyjątkowego dnia, a do pracy zabrać się po południu, wieczorem lub wczesnym rankiem. Możesz zaczynać wcześniej i kończyć wcześniej, a swoje sprawy załatwiać w godzinach jakie są dogodne dla ciebie lub dla sprawy, a nie dla twojego pracodawcy. To wszystko daje poczucie niezależności, którego nic nie zastąpi. Stajesz się panem swojego czasu i jedynym szefem jakiego oglądasz to ten, którego co rano oglądasz w lustrze.

Praca w domu niesie za sobą mniejszą ilość stresu. Nie oznacza to całkowitej eliminacji stresu, bo tego zrobić się nie da, ale jest dużo sytuacji stresogennych w pracy na etacie, jakie nie występują gdy pracujesz w domu. Poza tym praca nad tym co lubisz i co sprawia ci przyjemność, praca na własny rachunek uwalnia dodatkowe pokłady energii i entuzjazmu, których nigdy nie uruchomisz pracując dla kogoś. Czas dotychczas przeznaczany na dojazd do pracy możesz przeznaczyć na pracę lub rozwijanie zainteresowań – w rzeczywistości oznacza to co najmniej 2 dodatkowe godziny dziennie jakie zyskujesz każdego dnia roboczego. To jest 40 dodatkowych godzin miesięcznie!

Pamiętaj, że podejmując decyzję o pracy w domu, robisz to, aby budować swoją własną finansową niezależność. Więcej na ten temat po kliknięciu link poniżej.


Chcesz osiągnąć sukces w marketingu sieciowym?

Zapraszam na http://www.mlmy.info

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Praca w domu dobrym źródłem alternatywnego dochodu, gdy tracisz pracę

Praca w domu dobrym źródłem alternatywnego dochodu, gdy tracisz pracę


Autor: Ewa Maria Szulc


Niestabilna ekonomia, recesja, powodują, że co rusz słychać o kolejnych zamykanych firmach. Żyjemy w takich czasach, że nikt nie ma gwarancji zatrudnienia na etacie. Gwarancją jest jedynie długość okresu wypowiedzenia umowy.


Jeśli okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej z obecnym pracodawcą to trzy miesiące, można przyjąć, że masz trzymiesięczną gwarancję zatrudnienia. A co dalej? Poszukiwanie nowej pracy zwykle trochę trwa, a okres poszukiwań jest często okresem bardzo stresującym. Poziom stresu w tym czasie zależy od tego ile miesięcy ty i twoja rodzina możecie przeżyć z oszczędności. Warto zabezpieczyć się na ten czas i przygotować z wyprzedzeniem inne źródło dochodów.

Praca w domu jest dobrym pomysłem na zabezpieczenie się przed silnym stresem i brakiem dopływu gotówki. Możesz po godzinach swojej obecnej pracy zacząć świadczyć na własną rękę usługi z zakresu swojej specjalizacji, możesz zacząć rozkręcać od zera ciekawy pomysł na biznes, możesz zająć się pracą w internetowych programach partnerskich lub możesz zdecydować się na przystąpienie do firmy marketingu sieciowego, gdzie dostaniesz gotowy produkt, gotowe materiały do prowadzenia działań marketingowych i nie będziesz musiał wykładać dużej gotówki na rozkręcenie własnego biznesu.

Obecnie w Polsce pracą w firmach marketingu sieciowego zajmuje się ok. 750 tys. osób. Dla ¾ z nich jest to dodatkowe zajęcie i źródło dodatkowego dochodu, oprócz stałej pracy. Dla ¼ z nich, jest to jedyne źródło utrzymania. Taki podział jest całkowicie naturalny. Najlepiej zaczynać w marketingu sieciowym, gdy ma się stałe źródło dochodu, a dopiero z czasem gdy poczujesz, że to coś dla ciebie i dochody z marketingu sieciowego sięgną zarobków z etatu można myśleć, by przejść na utrzymanie tylko z zysków płynących z marketingu sieciowego.

Praca w domu ma też swoje plusy na dłuższą metę. Stajesz się panem swojego czasu i jedynym szefem jakiego oglądasz to ten, którego co rano oglądasz w lustrze. Takie dodatkowe zajęcie w postaci pracy na własny rachunek oznacza dodatkowe godziny pracy. Warto potraktować ten czas jako zabezpieczenie i inwestycję na trochę gorsze czasy. Jeśli jesteś po 40-tce, taka decyzja jest też dobrą inwestycją jako dorobienie sobie do emerytury w przyszłości, które jak wiemy nie będą wcale takie wysokie.

Pamiętaj, że podejmując decyzję o pracy w domu, robisz to, aby budować swoją własną finansową niezależność. Więcej na ten temat po kliknięciu link poniżej.


Pobierz darmowy raport "Czy marketing sieciowy to dobry pomysł na biznes w Polsce?" i zapisz się na porady jak dobrze zacząć w tym biznesie - http://www.mlmy.info

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Praca i studia, czy są tacy, którzy to godzą?

Praca i studia, czy są tacy, którzy to godzą?


Autor: Alexia


Ludzie są różni: ładni i mniej ładni, bogaci i mniej zamożni, tacy, którzy muszą wertować ogłoszenia o pracy, i ci, którzy nie muszą poszukiwać zatrudnienia.


Ja należę do tych pośrodku. Miałam chłopaków, ale nie zostałam miss województwa, nigdy nie chodziłam głodna ale też nie jeździłam taksówkami na uczelnie, pracować podczas studiów nie musiałam, ale chciałam, żeby mieć własne pieniądze.

Czy na moim roku było takich jak ja wielu, nie wiem, ale pośród tych, których znałam, na pewno byłam jedyna. Nie oznacza to jednak, że moi koledzy byli nieziemsko bogaci, nie. Myślę, że po prostu byli leniwi, a fakt, że studiowaliśmy dziennie dawał im alibi, iż na pracę po prostu nie mają czasu. Co można robić studiując każdego dnia, nierzadko po wiele godzin? Pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi do głowy są korepetycje. Angielski, matematyka, czy pisanie wypracowań- każdy żak może znaleźć swój obszar „specjalizacji”. Osoby studiujące psychologię, czy pedagogikę widzę zaś opiekującymi się dziećmi, a studentów prawa, redagującymi pozwy w kancelariach prawniczych. Niezależnie jednak od kierunku, absolutnie każdy może przepisywać teksty na komputerze, wyprowadzać psa sąsiadce, czy pracować kilka godzin w tygodniu w wypożyczalni kaset video. To co istotne to fakt, że powyższe zajęcia mogą nam pomóc zweryfikować nasze umiejętności i preferencje co do później wykonywanej pracy. Jeżeli bowiem godzina korepetycji będzie dla nas wiecznością, a osoby, które uczymy zdawać się będą nie czynić postępów w przyswajaniu wiedzy, warto zastanowić się, czy zawód nauczyciela będzie spełniał nasze oczekiwania i czy po 2 latach pracy będziemy mogli jeszcze z motywacją kroczyć do sali lekcyjnej.

Możliwości jest zatem wiele, ale to jak potoczą się nasze historie na początku kariery zawodowej zależy tylko i wyłącznie od nas. Oferty pracy nie przyjdą do nas same, los należy wesprzeć i trochę mu pomóc, wykazując się inicjatywą własną. Niezależnie od tego co robimy i ile czasu możemy na to poświęcić, należy pamiętać, aby robić to możliwie jak najlepiej, ponieważ nigdy nie mamy pewności czy chwilowe zajęcie nie przerodzi się w coś stałego, a Pani Krysia, której wyprowadzamy psa, nie okaże się właścicielką firmy, o profilu, w którym zawsze marzyliśmy pracować.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Małysz, fabryki iPhonów i satysfakcja w pracy

Małysz, fabryki iPhonów i satysfakcja w pracy


Autor: Paweł Zdziech


Kończący karierę sportową Adam Małysz powiedział kilka dni temu: "Do swojej pracy zawsze jechałem z uśmiechem. Nie wyobrażam sobie, że niektórzy chodzą do pracy, bo muszą, to straszne". Muszę powiedzieć, iż miałem mieszane uczucia co do tej myśli.


Oczywiście, być może nie znam całego kontekstu wypowiedzi. W każdym razie, w powyższym cytacie - przynajmniej dla mnie - da się słyszeć ton niemal oburzenia na to, że można wykonywać pracę, która nie jest czyjąś życiową pasją. Być może (nawiasem mówiąc bardzo szanowany przeze mnie) pan Adam, fruwając w przestworzach nieco stracił kontakt z ziemią i zapomniał, że bardzo wielu ludzi pracuje, bo po prostu musi. (Ciekawi mnie, czy również z uśmiechem i przyjemnością Adam Małysz jeździł kręcić nie najwyższych lotów reklamy telewizyjne).

Większość osób pracuje, bo musi. Na pewno do osób takich należą pracownicy chińskich fabryk, w tym fabryk produkujących sprzęt elektroniczny, w tym fabryk produkujących iPhony. Jeden z ostatnich odcinków lubianego przeze mnie podcastu "The Psych Files" poświęcony był satysfakcji w pracy, a zainspirowany został artykułem w magazynie "Wired" dotyczącym pracy właśnie w fabrykach iPhonów firmy Foxconn. Już sam tytuł tego artykułu ("1 Million Workers. 90 Million iPhones. 17 Suicides. Who's To Blame?") mówi wiele o perspektywach na satysfakcjonującą i dającą zawodowe spełnienie pracę w podobnych miejscach. A jednak, wierzcie lub nie, zarządzający fabrykami podejmują starania, by uczynić pracę na liniach produkcyjnych choć trochę bardziej interesującą. HR chyba nigdzie nie styka się z zadaniami tak poważnymi - mogącymi, jak widać z powyższego tytułu, dotyczyć dosłownie kwestii życia i śmierci. (Mroczną ciekawostką jest fakt, że w niektórych fabrykach mieszczących się w wysokich budynkach instalowane są wokół tych budynków siatki, by neutralizowały ewentualne samobójcze skoki).

Z pomocą przychodzą tu działy psychologii badające obszar przemysłu i organizacji pracy. Kluczowe wnioski, do jakich dochodzą badacze w tej dziedzinie, mają zastosowanie chyba w każdej pracy: od ekstremalnie pasjonującej (byłej) pracy Adama Małysza do przyprawiającej o samobójstwo monotonnej harówy chińskiego robotnika. Oto niektóre z nich:
1) Ważne jest fizyczne otoczenie miejsca wykonywania pracy, ładnie wyglądające pomieszczenia. Przydają się wszelkie udogodnienia, takie jak np. kawiarnie, kantyny, czy pokoje z grami wideo lub telewizją.
2) Urozmaicanie wykonywanych zadań. Nawet na linii produkcyjnej da się zorganizować pracę tak, by co jakiś czas dawać pracownikom nowe zadania - np. w sposób rotacyjny.
3) Zapewnienie, by każdy pracownik, także ten najbardziej szeregowy, miał pełen obraz wytworzonego dobra/produktu (sense of completeness) i by znał swoją rolę w wytworzeniu go.
4) Przynajmniej pewien zakres autonomii, możliwość podejmowania decyzji, posiadanie poczucia wpływu.
5) Otrzymywanie feedbacku (w jakiejkolwiek formie) informującego o rezultatach wykonywanej przez siebie pracy.

To abecadło w organizowaniu miejsca pracy, samej pracy i zarządzaniu ludźmi. To prawda, że nawet najlepsze wdrożenie go nie sprawi, iż proste i powtarzalne prace staną się ekscytujące na miarę skoków narciarskich. Na początek dobre i to. Małysz też nie od razu lądował poza punktem "K".


Paweł Zdziech
Recruitment Manager
http://rekrutacyjny.blogspot.com

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Agencja pracy, zdrowie psychiczne i pieniądze

Agencja pracy, zdrowie psychiczne i pieniądze


Autor: Ulryk Wilk


Elastyczny rynek pracy czy tymczasowe formy zatrudnienia cieszą się dużą popularnością na całym świecie. Mają swoje zalety. Ale też wady. Popularne powiedzenie głosi, że każda praca jest lepsza niż żadna praca. Co oznacza, że trzeba brać co jest i nie grymasić, bo może być gorzej.


Stąd min. ogromna popularność tymczasowych form zatrudnienia. Agencja pracy wydaje się być z takiej perspektywy optymalnym rozwiązaniem, które pozwala w miarę szybko zdobyć zatrudnienie. Problem w tym, że kolejne badania pokazują wady systemu opartego na pracy tymczasowej.

Brytyjski tygodnik The Economist publikuje na przykład informację na temat badań prowadzonych przez dwoje amerykańskich naukowców, Davida Autora z MIT i Susan Houseman z W.E. Upjohn Institute for Employment Research w Michigan. Ich zdaniem agencja pracy zapewniająca ludziom tymczasowe zatrudnienie to niezbyt dobre rozwiązanie. Dlaczego? Bo praca na umowę na czas określony sprawia, że późniejsze zarobki są niższe.

Autorzy badania przyjrzeli się efektom prowadzonego w Detroit programu Work first, w ramach którego, na zlecenie urzędu pracy, agencje pośrednictwa wyszukiwały zatrudnienie dla bezrobotnych. Rezultaty pokazały ogromne różnice w średnich zarobkach dla osób, które były zatrudnione tymczasowo i na normalną umowę o pracę. Ci drudzy cieszyli się stabilnym zatrudnieniem ze średnimi rocznymi zarobkami wyższymi o 2 tys. dolarów od poprzedniej pracy już dwa lata po podjęciu nowego zatrudnienia. Ci pierwsi musieli się w tym okresie pogodzić ze spadkiem zarobków średnio o około tysiąc dolarów.

I nie był to problem różnych kwalifikacji. Każda agencja pracy działała niezależnie i każda miała swój system zatrudniania. Były takie, które dawały możliwość podpisania umowy stałej i takie, które taką opcję wykluczały. Bezrobotni trafiali do nich losowo. Agencja pracy decydowała, jaki rodzaj umowy otrzymają jeszcze zanim sprawdziła ich kwalifikacje.

Różnica w rocznych zarobkach w wysokości trzech tysięcy dolarów może wydawać się niezbyt duża. Jednak jeśli przepaść narasta w miarę upływu czasu i rozwoju kariery, może mieć znacznie większe znaczenie. Osoby gorzej zarabiające otrzymają niższą emeryturę, mają też – w systemie amerykańskim – mniejsze możliwości wykupienia polisy zdrowotnej. Co więcej, niższa płaca sprawia, że mniejsze są możliwości podnoszenia kwalifikacji, a więc poprawy wysokości wynagrodzenia. Dodatkowym elementem działającym na niekorzyść pracowników zatrudnionych tymczasowo jest stres i problemy zdrowotne.

To temat, który podjęli badacze z Australii. Grupa ekonomistów i psychologów związanych z czołowymi instytucjami naukowymi przeprowadziła badania dotyczące zdrowia psychicznego osób zatrudnionych na nisko płatnych, niewymagających kwalifikacji stanowiskach.

Australijczycy dowiedli, że – jak można się spodziewać – zdrowie psychiczne osoby bezrobotnej jest w gorszym stanie niż osoby zatrudnionej. Jednak pójście do pracy wcale nie oznacza poprawy. Co więcej, jeśli nowa praca jest marnej jakości, to zdrowie może się nawet pogorszyć. Praca musi znajdować się na pewnym poziomie „psychicznej jakości” żeby jej wpływ przyniósł pozytywne skutki. Musi więc być w miarę bezpieczna (także pod względem stabilności zatrudnienia), płaca powinna być uznana za uczciwą, a wymagania nie powinny przekraczać zdolności pracownika. Ludzie powinni też mieć poczucie, że mają wpływ na to, co robią. Agencja pracy, która zatrudnia ludzi przy różnych projektach zwykle o takie rzeczy nie dba. A więc – przyczynia się do obniżki ich dobrego samopoczucia.

Raport pokazuje, że osoby, które utknęły w kiepsko płatnej, mocno kontrolowanej pracy mają znacznie gorsze zdrowie psychiczne od tych, którzy mają więcej autonomii w pracy i zarabiają lepiej. Przykład? Call centre, gdzie pracownicy muszą mówić to, co podpowie im grafik i gdzie każdy ruch jest kontrolowany. Z wyjściem do toalety włącznie.

Badania dowodzą, że model elastycznego rynku, na którym ludzi zatrudnia agencja pracy, a nie firma, ma spore wady. Owszem – zapewnia zatrudnienie, ale nic ponadto.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.