środa, 10 lutego 2021

Jak przemawiać, aby słuchali

Już od najmłodszych lat przydają się umiejętności pozwalające przekonać innych do swoich pomysłów. W dzieciństwie perswazja pozwala przekonać kolegów do wyboru najlepszej zabawy, ale wraz z biegiem czasu, dobre przemówienie potrafi nakłonić ludzi do poważniejszych decyzji.

Wobec tego jak najszybciej należy opanować umiejętność mówienia w taki sposób, aby inni ludzie chcieli słuchać. Dzięki temu każdy wiec, narada, konferencja czy prezentacja pozwolą zdobyć grono oddanych współpracowników i osiągnąć sukces.

Przemawiając do ludzi najważniejsze jest, aby zacząć pewnie. Nie da się tego zrobić, jeżeli nie wie się, co właściwie chce się przekazać innym, na jaką reakcję się liczy. Dlatego bardzo ważne jest, aby w domu przygotować plan – konspekt mowy. To bardzo ważne, aby odpowiednio wcześniej wybrać i opracować temat wypowiedzi tak, aby przemówienie zawierało tylko ważne rzeczy.

Mowa, jeżeli nie jest wykładem akademickim, a raczej prezentacją czy perswazją, powinna trwać nie więcej jak piętnaście minut. Ludzie nie potrafią długo utrzymywać skupienia, w zasadzie już po ośmiu minutach tracą koncentrację i znudzeni zaczynają rozglądać się po sali i patrzeć na zegarki. Nie da się przekonać ludzi do zrobienia czegoś, jeżeli wypowiedź nie wywołuje w nich emocji.

No właśnie – emocje. One odpowiadają za nasze zainteresowanie, przekonania a wreszcie działanie. Jeżeli prezentacja ma być skuteczna, powinna wywoływać reakcje u słuchaczy: zdziwienie, zaskoczenie, może też trochę ich nastraszyć. Rzeczy, które nie interesują odbiorców, nie są w stanie wywołać w nich jakichkolwiek emocji. Z tego powodu należy mówić o rzeczach, które są dla nich ważne. Albo pokazać, że temat przemówienia odnosi się w wyraźny sposób do rzeczy ważnych.

Inną kwestią jest język wypowiedzi. Słowa muszą być tak dobrane, aby były zrozumiane przez słuchaczy. Nie wolno posługiwać się żargonem czy obco brzmiącymi słowami, gdy mówi się do ludzi nie związanych z daną tematyką. Ktoś, kto chce przekonać zgromadzonych na sali ludzi do wyłożenia pieniędzy na lokatę, powinien unikać fachowych terminów, tak aby wszyscy byli w stanie pojąć jego argumenty. Ludzie za prawdziwe uważają te słowa, które są w stanie zrozumieć.

Wypowiadane słowa powinny mieć dynamikę – wpływać na wyobraźnię słuchaczy w taki sposób, aby widzieli rzeczy, o których jest mowa. Dobre przemówienie to takie, w którym zdania wskazują wykonawcę czynności. Zdanie „Ania kupiła samochód” brzmi lepiej niż „Samochód został kupiony przez Anię”.

Wypowiedź warto ubarwiać różnymi metaforami, porównaniami czy innymi sztuczkami, które sprawią, że mowa będzie barwna i kwiecista. Przemówienie powinno w pierwszej kolejności wywoływać emocje, a nie odstraszać słuchaczy potokiem suchych faktów. Dlatego należy włożyć dużo energii, aby było ono plastyczne, działało na wyobraźnię wszystkich zgromadzonych.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Kowale losu

Czy los jest faktycznie ślepy? Czy musimy przyjmować wszystko co życie niesie? A może kuć los według własnego projektu?

Właśnie przeczytałam notkę o planowanych zwolnienia nauczycieli poznańskich szkół. „Główną przyczyną zwolnień nauczycieli jest reforma programowa. Od nowego roku szkolnego uczniowie pierwszych klas szkół ponadgimnazjalnych będą mieć mniej zajęć z przedmiotów ścisłych. Stąd zwolnienia wśród biologów czy fizyków. Przez niż demograficzny będzie też mniej uczniów. W Poznaniu dodatkowo likwidowane będą jeszcze niektóre szkoły.

Informacja ta wywołała u mnie skrajnie sprzeczne uczucie. Z jednej strony pojawiło się zrozumienie dla konieczności przeprowadzania takich reform. Skoro nie ma potrzeby zatrudniania większej liczby nauczycieli aniżeli wymaga tego program i liczba uczniów – to szkoda naszych (publicznych) pieniędzy na sztuczne utrzymywanie niepotrzebnej grupy zawodowej. Z drugiej zaś strony – odezwał się gdzieś czynnik ludzki i zwyczajny żal człowieka. Jak znajdzie się na rynku pracy nauczyciel, który nie posiada zbyt wielu cenionych obecnie przez pracodawców umiejętności? Chociaż paradoksalnie, właśnie nauczyciele uczą nasze pociechy przedsiębiorczości i umiejętności radzenia sobie w życiu, więc powinni te cechy mieć opanowane do perfekcji. No ale… 

Wpisy na forum pod cytowanym artykułem zawierały skrajnie różne opinie o zawodzie nauczyciela, które wywołały u mnie szereg przemyśleń. Oczywiście na pierwszy plan wysuwają się „kłujące w oczy” przywileje grupy nauczycieli, czyli mała liczba godzin pracy i duża liczba dni urlopu. W obronie nauczycieli znalazły się też posty kontra, przywołujące konieczność pracy w hałasie, pracy z trudną młodzieżą i relacji z jeszcze trudniejszymi rodzicami.

I tu pojawiły się dwa (w zasadzie retoryczne) pytania:

- Jeśli praca nauczyciela jest taka idealna, to dlaczego ci, którzy tak uważają, nie zostali nauczycielami? Przecież każdy z nas chodził do szkoły i wie, na czym polega wykonywanie tego zawodu i jakie przywileje przysługują nauczycielom.

- Jeśli nauczyciele uważają, że ich praca jest tak bardzo męcząca, stresująca i wyczerpująca, to dlaczego się nie przekwalifikują. Może setki rozkrzyczanych dzieci warto zamienić na setki trudnych klientów? Może warto zamienić uprzywilejowaną pozycję nauczyciela względem ucznia na podporządkowaną pozycję pracownika względem szefa? Może zamiast wydawać polecenia, lepiej będzie je wykonywać i zamiast sprawdzać czyjąś wiedzę, samemu być poddanym procesowi permanentnej oceny? 

Odpowiedź jest tylko jedna: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

A tak naprawdę, „kowalem swego losu każdy bywa sam”. Wszyscy urodziliśmy się tacy sami: nadzy i bosi. Sikaliśmy w te same pieluchy, bawiliśmy się takimi samymi klockami, dostaliśmy taki sam elementarz i zeszyt w wąskie linie. Nawet plastelina była taka sama, i kredki, i piłka na „wuefie”. O co więc dzisiejsze pretensje, że Ktoś ma lepsze życie niż my, że Ktoś ma lepszą pracę, lepszą żonę, lepszy samochód?

W tej sytuacji zamiast narzekać, warto zastanowić się, CO ten Ktoś zrobił innego niż my, że ma COŚ, o czym my marzymy.

Powszechnie mówi się, że najgorszy czas, to przeszły – niedokonany. Nie oznacza to jednak, że coś minęło bezpowrotnie i nie jesteśmy w stanie zmienić swojego życia. Wprawdzie czasu nie cofniemy i co było – minęło, ale …. „ważne są dni, których jeszcze nie znamy”. Nawet, jeśli dziś nie mamy jeszcze pomysłu na zmianę życia, to lepiej zacząć coś robić, niż trwać w beznadziei. Lepiej iść bez celu, niż stać w miejscu bez celu. 

Nigdy nie jest za późno na zmianę pracy, zmianę miejsca zamieszkania, dokształcanie a nawet zmianę partnera. Paradoksalne, czasami kłody, które los rzuca nam pod nogi, mogą stać się materiałem do zbudowania mostu, który doprowadzi nas do lepszego życia. Trzeba TYLKO wziąć te kłody w ręce i zbudować dobry most.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak osiągnąć sukces?

Każdy z nas, chce być na szczycie. Czym jednak jest szczyt i jak go osiągnąć? Tak pokrótce o każdym z istotnych tematów w osiąganiu własnych celów (o których mówić można długo i szczegółowo i o których na pewno jeszcze napiszę dokładniej, ale to w przyszłości).

Jak osiągnąć sukces?

Każdy chciałby to wiedzieć, prawda jest taka, że to banalnie proste. Wystarczy, że masz pomysł! Tutaj pojawią się prawdopodobnie głosy o tym, że pomysł to najbardziej skomplikowana sprawa, w całym osiąganiu sukcesu.

Często mówi się, że pomysł rozwiązuje sprawę, że fartem jest znalezienie idei, dzięki, której zarabiać się będzie miliony. Tutaj pojawia się kolejna kwestia, co oznacza dla Ciebie sukces? Zarabianie ogromnych pieniędzy czy spełnienie? Jeśli nie potrafisz wybrać – w końcu wszystko kosztuje – jest kilka rzeczy, które pozwalają dotrzeć do tego samego punktu.

 

Jak znaleźć pomysł na działalność?

 Przede wszystkim, zapomnij o tym, że pomysł jest problemem – masz go w zasięgu ręki! Oczywiście powiesz teraz, „pomysłów jest wiele, a wszystko jest już na rynku”. Jasne! Wszystko jest na rynku – rzecz jasna nie licząc tych produktów, na których najbardziej zarabiał chociażby Steve Jobs – produktów, które klient jeszcze nawet nie wie, że potrzebuje. Szansa, że wpadniesz na coś takiego jest rzeczywiście niewielka. Niegdyś, gdy ludzie nie mieli wiele, wynalazki przychodziły łatwo – problemem była jedynie konstrukcja, samo stworzenie (potrzeba matką wynalazków). Dzisiaj stworzymy praktycznie wszystko, tylko nie wiemy co jeszcze warto tworzyć.

Jeśli masz pomysł na zrealizowanie jakieś nowości – nie masz problemu – osiągniesz sukces, stosując się do kolejnych rad, zawartych w tym artykule. Przebrnijmy jednak, przez część, którą uważasz za najtrudniejszą, czyli poszukiwanie pomysłu.

 

Co potrafisz najlepiej?

 Chcesz mieć swoją firmę? Skup się na tym co potrafisz najlepiej – na pewno jest coś takiego – nie szukaj produktu, którego nie ma – pamiętaj, że jest już prawie wszystko. Twoje zainteresowania, znacząco zawężają powierzchnię poszukiwań, co ułatwia sprawę. Znasz się dobrze na maszynach? Kup ich kilka i zacznij produkcję czegoś na czym również się znasz, a może zajmij się serwisem maszyn. Potrafisz sprzedawać? Otwórz agencję reklamową, bądź zostań freelancerem sprzedawcą, takim niezależnym przedstawicielem handlowym. Możliwości jest mnóstwo.

 

Czy musisz być pionierem?

 Zastanów się czy naprawdę musisz być jedyny w swoim rodzaju? Oczywiście, musisz dbać o klientów i o to, by być najlepszym, zapomnij, że nie masz szans konkurować z McDonald's czy Coca Colą. Naprawdę tego potrzebujesz? Przykładowo na etacie, zarabiasz teraz około dwóch może trzech tysięcy złotych. Coca Cola, zarabia miliardy – Ty będziesz szczęśliwy, jeśli po dwóch czy trzech latach, zamiast 3 tysięcy etatowych złotych, Twoja firma, zarobi 10 tysięcy złotych, wypracowanych u siebie, na własnych warunkach. Ja bym się cieszyła. Aby zarobić 10 tysięcy miesięcznie, produkując pyszny napój, nie trzeba być tak dobrym jak Coca Cola, prawda? Wystarczy zdobyć jedną setną klientów tego przedsiębiorstwa – a w to chyba wierzysz? Tutaj znajdujesz ważną radę! Mierz wysoko, ale stawiaj sobie cele wykonalne. Oczywiście, że nie staniesz się drugim McDonald's, na pewno nie w tej dekadzie. Gdy postawisz sobie taki cel, na pewno Ci się nie uda, a fakt, że Ci nie wychodzi, będzie Cię frustrował i zniechęcał, a to spowoduje, że nie spróbujesz zarobić nawet 10 tysięcy.

 

Gdzie jestem, a gdzie chciałbym być

 Jeśli masz już pomysł, ale działania Cię przerastają, zadaj sobie pytania gdzie jesteś, a gdzie chciałbyś być. Weź kartkę i długopis i zastanów się nad wszystkim. Nad tym co chcesz osiągnąć i co Cię do tego doprowadzi. I tak na przykład, jeśli chcesz być firmą międzynarodową, a nie znasz nawet języka obcego, masz jasną przyczynę niepowodzeń. Ze swojego długofalowego celu, wypisz mniejsze – konkrety, które możesz zacząć wdrażać od jutra albo najlepiej od zaraz. Działanie, sprawi, że może będziesz popełniać błędy, ale będziesz brnąć do przodu – bez względu na to w jakim tempie, to zawsze do przodu.

 

Skąd czerpać wiedzę?

 Gdy już posiadasz swoje małe cele, musisz po prostu je osiągać. Skąd wziąć wiedzę, by stworzyć niewielkie cele? To proste – internet, doradcy, kursy. Jeśli chcesz wiedzieć, jak założyć firmę, możesz dowiedzieć się tego w wielu miejscach, począwszy od internetu, skończywszy na kursach czy Urzędach Statystycznych. Jeśli chcesz dowiedzieć się, czego potrzeba do produkcji opakowań ekologicznych, wystarczy udać się do konkurencji lub zwyczajnie do sprzedawców i przedstawicieli takich produktów. Jestem jednak pewna, że podstawowe informacje, wraz z dodatkiem, gdzie szukać konkretów, znajdziesz w internecie.

 

Jak zmotywować się do działania?

 W recepcie na sukces, pojawi się również motywacja. Pewnie boisz się, że coś nie wyjdzie lub nie potrafisz zmusić się do pracy, która bądź co bądź, zależy tylko od Ciebie – to co innego niż etat. Tutaj wstajesz kiedy chcesz i pracujesz jak chcesz, nikt Cię nie kontroluje, więc jak się zmotywować? Znów przyda Ci się coś do pisania. To jak drzewko decyzyjne, tyle, że z decyzją czy warto. Zapisz, jak wiele zyskasz, gdy osiągniesz cele. Pamiętaj, by było to coś więcej niż, będę zadowolony lub będę miał pieniądze – to mało motywujące. Możesz za to postarać się bardziej i wydrukować zdjęcie ukochanego auta albo ubrania. Spróbuj również skupić się na małych motywacjach, które niebawem już będziesz mógł osiągnąć, jak choćby wyjście do kina, duże zakupy i tak dalej...

 

Co dalej – pieniądze i umiejętności

 Mamy już pomysł, motywację, czego więc jeszcze brakuje? Czasami umiejętności i pieniędzy. Te ostatnie zdobyć jest łatwo – łatwiej niż myślisz. Postaraj się o kredyt lub dofinansowanie, po stworzeniu dobrego biznesplanu, wiele drzwi będzie dla Ciebie stało otworem, a może znajdziesz kogoś, kto będzie chciał sfinansować Twoje działania w zamian za udziały, reklamę czy coś innego. Na zdobycie pieniędzy pomysłów jest wiele, więc na pewno coś znajdziesz.

A umiejętności – kursy, szkolenia, książki, magazyny. Pamiętaj, by zawsze się rozwijać, nie tyle dla firmy co dla siebie, nawet nie wiesz jak wartościowy jest każdy artykuł, który przeczytasz czy film, który obejrzysz. Nawet jeśli jest idiotyczny, zdajesz sobie sprawę, czego robić nie należy, by zostanie odebrane źle. Pamiętaj, że każde Twoje edukacyjne przedsięwzięcie jest warte czasu, bo dzięki temu rozwijasz się i uczysz jak działać dalej.  

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

"Profesjonalne" szkolenie ochrony osobistej

Ochrona osobista, to jednocześnie przywilej i przekleństwo najmożniejszych tego świata. Postawni panowie, w garniturach i przeciwsłonecznych okularach, smutnie sunący za swoimi pryncypałami, przestali być niezwykłym widokiem przynajmniej w największych miastach Polski.

Dynamiczny rozwój ekonomiczny i gospodarczy naszego kraju, doprowadził do powstania grupy społecznej wybitnie narażonej na niebezpieczeństwa ze względu na posiadany majątek. Wywołało to z kolei zapotrzebowanie na usługi prywatnych strażników. Jak grzyby po deszczu powstają ośrodki szkoleniowe, które przygotowują do pracy przyszłą elitę ochrony.

Ochrona VIP w warunkach działań wojennych”, „Izraelski kurs ochrony VIP w Polsce”, „Kurs VIP przeznaczony dla osób pracujących w zawodzie jak i przyszłych kandydatów bez doświadczenia”, „Jednodniowy kurs ochrony VIP” - tymi i podobnymi sloganami przyciągani są kandydaci na prywatnych „aniołów stróżów”. Niezwykle ważnym argumentem świadczącym o „profesjonalizmie” danego szkolenia jest ilość amunicji do wystrzelania, bo jak każdy wie prawdziwego bodyguarda poznamy po umiejętnościach strzeleckich. Ośrodki szkoleniowe potrafią się szalenie licytować w tym, jedne twierdzą, że zawodowcem zostanie się po wystrzelaniu 150 sztuk amunicji, inne, że po oddaniu 500 strzałów. Do dyspozycji kursantów oddawany jest cały arsenał broni począwszy od broni krótkiej, poprzez pistolety maszynowe, aż po karabinki.

Co w przypadku, gdy podczas realizacji działań zabezpieczających zabraknie amunicji? Prawdziwy zawodowiec poradzi sobie z tym bez trudu. Podczas kursu przeszedł intensywne szkolenie eliminacji napastnika za pomocą gołych rąk lub podręcznych narzędzi. Im brutalniejsze techniki poznał, tym lepiej. Przyszli opiekunowie VIP-ów szkoleni są najczęściej w pełnym zakresie wydłubywania oczu, odgryzania uszu oraz patroszenia za pomocą karty kredytowej, saperki czy ewentualnie noża.

Popularne kursy przygotowują jednak nie tylko w zakresie usunięcia zagrożenia, ale także w ratowaniu życia i zdrowia. Program zajęć obejmuje instruktaż paramedyki, zgodny z najnowszymi metodami wypracowanymi podczas działań bojowych w Iraku oraz Afganistanie. Wszelkie szkolenia tego typu są organizowane pod nadzorem i przeprowadzane przez specjalistów, którzy ze służby w wojsku i policji wynieśli bogate doświadczenie w zakresie ochrony VIP-ów.

Analizując dostępne programy edukacyjne, nasuwa się, delikatnie mówiąc, kilka wątpliwości. Po pierwsze, chyba wszyscy realizują działania ochronne w regionach wysokiego ryzyka, a nad bezpieczeństwem krajowych VIP-ów pracują ci niewyszkoleni. Ciężko inaczej wytłumaczyć brak kursów stworzonych pod kątem przepisów i zagrożeń występujących w Polsce. Organizowane szkolenia przypominają bardziej obozy harcerskie dla dorosłych chłopców niż zajęcia przygotowujące do przyszłej, niezwykle odpowiedzialnej pracy. Każdy prawdziwy mężczyzna chętnie przeżyje taką przygodę gdzie postrzela, potapla się w błocie oraz w kilka godzin pozna tajniki zabijania za pomocą gołych rąk. Natomiast zabawy paintballem przybliżą klimat realnych działań bojowych. Będzie o czym opowiadać kolegom z pracy, a szefowi można się pochwalić ciekawie zatytułowanym certyfikatem. Tylko, dlaczego takie obozy przybierają otoczkę zajęć edukacyjnych, z którymi nie mają nic wspólnego?

Na całym świecie główna wytyczna jest niedopuszczanie do konfrontacji siłowej. Jeśli do tego dochodzi, to znaczy, że ochrona spartaczyła swoją pracę. Mimo tego przeciętnie 80% programu szkoleniowego przeznaczone jest na rozwój umiejętności strzeleckich lub walkę wręcz. W takim razie są to kursy ochrony VIP czy może szkolenia strzeleckie/walki wręcz w taktyce ochrony osób? Należy się zastanowić, do kogo powinny być skierowane tego typu zajęcia. Czy jest sens przygotowywać w dziedzinie tak specjalistycznej jak ochrona VIP, kandydatów bez doświadczenia oraz podstawowej wiedzy w zakresie organizacji i realizacji działań ochronnych? A jeśli w zajęciach biorą udział tylko osoby z właściwymi umiejętnościami zawodowymi, to jaki cel ma trening z podstaw obsługi broni palnej czy walki wręcz? Powyższa sytuacja przypomina troszkę stan uczelni wyższych w Polsce, gdzie masowo są „produkowani” magistrzy. Jednak zdobyta przez nich wiedza jest niepraktyczna i nie pozwala im się odnaleźć na rynku pracy.

Ze świeczką szukać ośrodków, które przygotowują do bezsiłowego rozwiązywania konfliktów, które uczą podstaw psychologii i negocjacji. Deficyt obejmuje także zajęcia z organizacji działań zabezpieczających, analizy zagrożeń i ryzyka, doboru sił i środków do realizacji zlecenia, przygotowania tras przejazdów oraz pobytu poza stałym miejscem zamieszkania VIP-a. Absolwenci popularnych kursów bez trudu opatrzą ranę postrzałową, ale nie poradzą sobie z rannymi podczas kolizji samochodowej, zawału lub nie rozpoznają poważnej reakcji alergicznej.

Najczęściej nauczana taktyka ochrony pochodzi z programów szkoleniowych służb państwowych z lat 90-tych i nie ma żadnego przełożenia na współczesne działania prywatnych zespołów bezpieczeństwa. Obecnie ochrona osobista jest jednym z filarów bezpieczeństwa biznesu, dlatego w równym stopniu chroni przed publiczną kompromitacją jak zamachem na życie oraz zdrowie. W dobie technologii cyfrowej dobry fotograf jest równie niebezpieczny jak snajper, a podłożona pluskwa może sprawić firmie większe straty niż ładunek wybuchowy. Pomimo tego niewiele zespołów ochronnych korzysta z wyposażenia do wykrywania inwigilacji, nie wspominając już nawet o nauce obsługi tego typu sprzętu podczas powszechnych szkoleń. Ochrona komercyjna dysponuje wielokrotnie mniejszym budżetem niż służby państwowe i jest inaczej zorganizowana. Jeśli typowym układem ochronnym jest zespół dwuosobowy, to nie ma celu szkolić w taktyce wieloosobowej, charakterystycznej dla resortów państwowych.

Gdzie w takim przypadku zdobywać właściwą edukację lub szukać odpowiednio przygotowanych do pracy bodyguardów? Pytanie nie jest łatwe, ponieważ wymienione powyżej negatywne praktyki są charakterystyczne dla szkoleń organizowanych na całym świecie. Na pewno informacje o przygotowaniu zajęć przez weteranów służb mundurowych nie świadczą o praktycznej wartości przekazywanej wiedzy. Należy wybrać program szkoleniowy, który przygotuje do realnie wykonywanych zajęć służbowych. Warto sięgnąć w kierunku międzynarodowych organizacji zrzeszających specjalistów ochrony VIP. Te najstarsze i największe jak np.: The International Association of Personal Protection Agents, The International Association of Security Professionals, The British Bodyguard Association organizują własne szkolenia lub promują najlepsze ośrodki szkoleniowe. Natomiast przynależność do tego typu struktur świadczy o wyróżnianiu i wartości jej członków.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy potrzebny ci coach?

Jest wiele osób, które z drwiącym powątpiewaniem patrzą na korzystających z usług coacha. Jeśli robią to ponieważ same doskonale radzą sobie z życiem zawodowym, można im pogratulować i życzyć jedynie więcej empatii, jeśli jednak robią to z niewiedzy kto i w jakich momentach potrzebuje coacha warto przeczytać ten artykuł.

Zadaniem coacha jest wydobycie z klienta jego wewnętrznego potencjału, pokazanie mu jego własnych możliwości i sposobów na osiągnięcie celu. Praca coacha opiera się całkowicie na zasobach, które klient już posiada. Dostarcza on narzędzi, modeli społecznych i wiedzy na temat spraw ludzkich. Ale kto powinien wybrać się na taką konsultację?

Dla kogo?

Pomoc coach skierowana jest do tych, którzy mają problem z określeniem celu swojego życia, nie wiedzą co chcą robić, lub właśnie przechodzą trudny okres w życiu na przykład rozwód, zwolnienie, problemy finansowe lub zdrowotne, kryzysowe sytuacje w firmie. Pretekstem do zgłoszenia się do coacha może być również uczucie życiowej pustki i sytuacja gdy kolejne plany okazują się niewypałem.

Skoro większość ludzi przechodzi przez tego typu problemu czy to znaczy, że każdy powinien wybrać się do coacha? Niekoniecznie, chodzi jedynie o te osoby, które nie potrafią znaleźć w sobie mocnych stron, przestają wierzyć we własne siły i wydaje im się, ze sytuacja w której się znalazły je przerasta.

Kiedy skorzystać?

Coachingiem powinna zainteresować się osoba, która kładzie nacisk na doskonalenie swoich umiejętności zawodowych, rzeczywiście chce korzystać ze swoich wyjątkowych zdolności, oczekuje poprawy swojej sytuacji w pracy, planuje podjęcie ważnej decyzji, albo chce poprawić swoje relacje ze współpracownikami. Coach może również pomóc podczas wychodzenia z osobistych problemów, takich jak trudne relacje partnerskie, czy nieumiejętność pogodzenia pracy i życia prywatnego.

Jak to wygląda?

Coach to osoba, która prowadzi, ale nie robi nic za klienta. Jego zadaniem jest wzbudzenie w człowieku odpowiednich motywów do działania, odkrycie przez niego samego jego własnych pozytywnych cech i siły. Specyfika takiego kontaktu wymaga również odpowiednich warunków. Z coachem można kontaktować się osobiście, face to face lub przez sieć, np. skype. Nie powinno być również ograniczenia czasowego, każde spotkanie powinno trwać tyle i wymaga dany problem. Spotkania nie dobywają się często (raz na dwa tygodnie lub raz na miesiąc), dobrze jednak ustalić, że istnieje możliwość dodatkowych kontaktów np. telefonicznych w międzyczasie.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.